s

s

piątek, 2 grudnia 2016

Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni.

Dlaczego jesteśmy postrzegani przez pryzmat wyglądu ?
Jeśli odpowiedni wygląd możemy otrzymać za odpowiednią kwotę pieniędzy?
Dlaczego kobieta staje się dla nas atrakcyjniejsza po doczepieniu sztucznych rzęs? Dlaczego to sztuczność cenimy? Dlaczego to znowu pieniądze wygrywają?

Gdy w telewizji pokazują kobietę, jakąś celebrytkę, nazywając ją piękną - ja patrząc na nią widzę tonę tapety, sztuczne rzęsy, permanentny makijaż i mnóstwo innych nie tanich rzeczy. Dlaczego mną tak się nikt nie zachwyca? Czemu jestem z góry skazana na porażkę.. ? Ktoś powie ''a kto Ci broni?" - moja odpowiedź brzmi: ''sumienie".
Ile satysfakcji da mi inwestycja w swój sztuczny wygląd, jeśli wiem, że pod spodem jestem zwyczajna? Oszukiwać siebie, innych? Co mi da poczucie, że ludzie kochają mnie za mój 'doinwestowany' wygląd?
Oczywiście, urodę można podkreślić.. Ale od kiedy podkreślanie urody ma kosztować nas setki złotych miesięcznie? Ile jesteśmy gotowi zapłacić za idealny wygląd? Dokąd ten świat zmierza..

16 komentarzy:

  1. Nie sposób jest się nie zgodzić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Przerost formy nad treścią zdecydowanie nie jest wizytówką kobiety. Mówię tak naturalności! ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz całkowitą rację. Większość aktorek, piosenkarek, czy celebrytek bez makijażu wygląda zwyczajnie. Nie zawsze brzydko, ale na pewno nie tak zjawiskowo jak w gazetach

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że często "nadmiar pieniędzy" grozi plastikiem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To kwestia pierwszego wrażenia, które kształtuje otaczająca nas rzeczywistość, to co widzimy wokół siebie, w telewizji, na reklamach itd. - kształtuje nas sposób postrzegania świata.

    OdpowiedzUsuń
  6. No niestety.... Wygląd liczy się w obecnej rzeczywistości, tylko szkoda, że nie zawsze naturalny wygląd...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja stawiam na naturalność, nawet pełny makijaż rzadko wykonuję. A sztuczne rzęsy i tipsy nie zachwycają mnie, wręcz przeciwnie, i często zastanawia mnie czemu takie kobiety są chwalone za "urodę".

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że to kwestia dojrzałości i zaakceptowania swojego wyglądu. Im człowiek młodszy, tym bardziej zależy mu na tym, by podobać się innym, nie sobie. Z wiekiem to mija :)
    Niestety, co innego gdy "doinwestowujemy" do swojej urody bo wymaga od nas tego świat w którym żyjemy. Na przykład gdy jesteśmy celebrytami.
    Ja na szczęście celebrytką nie jestem. No i na szczęście za mną już czas, gdy chciałam wyglądać jak wszyscy inni. Teraz jestem tylko sobą i jest ok :) A może nawet i lepiej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie zrozumiem ludzi (kobiet), którzy robią coś pod publikę, a nie z głębi serca. Warto być sobą w każdej chwili - tak jak napisałaś, nie liczy się tona tapety, a to, co dana osoba ma do zaoferowania swoim wnętrzem. A jest jeszcze jedna sprawa - wiadomo nie od dziś, że kobiecość czy "bycie seksownym", kryje się w uśmiechu i pewności siebie, a nie w długości spódnicy czy głębokości dekoltu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja uważam, że jeśli drobna korekta ma sprawić, że będę się sobie podobać i będę bardziej szczęśliwa, to jestem jak najbardziej za tym :)

    HEDONISTICAT.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyki mają przepiękne opakowania i kolory. Chętnie je przetestuję, uwielbiam takie nowości!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kosmetyki to rzecz nabyta. Mozesz sie upiekszyc. Jednak po latach doswiadczen, poznawania ludzi, przyjaciol to wnetrze sie najbardziej liczy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo trafny post ujmujący wszystko to co trzeba. Dla mnie z perspektywy faceta dużo atrakcyjnisza kobieta to ta, któa podkreśla swoją urodę i wygląda ślicznie niż ta która ma "tone" makijażu i aż czasami nienaturanie to wygląda :)

    Zostaje na dłużej :) Może Ci się u mnie spodoba i także zostaniesz :)
    http://badz-lepszym-kazdego-dnia.blogspot.com/2016/12/jak-zarzadzac-czasem.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hejka Kochana!

    Mój obecny chłopak(poprzedni był taki jaki opis u góry zastosowałaś), ceni mnie za to jaka jestem.
    Mimo dziecinnego wyglądu(nie maluję się, nie latam z tyłkiem na wierzchu i nie farbuję włosów, wyglądam młodziej, a tak naprawdę wyglądam an tyle ile wygląda NORMALNA KOBIETA w wieku prawie 21 lat).
    Kocha mnie za dziecięcy entuzjazm, brak sztuczności oraz kocha to że mogę iść na basen i nie wyjdę z rozmazanym makijażem ani też nie wystraszy się wstając rano - że ma przed oczami zupełnie inną osobę.

    Kocha mnie taką jaką jestem - jedynie lubi gdy mam pomalowane paznokietki, ale na taki jaki kolor ja chcę - a ja preferuję pastelowe, delikatne :)

    Nie każe mi ścinać włosów, farbować, a gdy chcę ukryć krostki zwykłym korektorem punktowym - złości się :)

    Zapraszam do mojego świata:

    -> Blog: "Drobnostek świat" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje bardzo za każdy komentarz oraz obserwację :)